Jeszcze trochę i my też pozwolimy sobie na ucieczkę nad morze. Na każde wakacje czekam z radością, a na tegoroczne szczególnie. Jednak nieszczęścia nigdy nie śpią i zawsze coś nieprzyjemnego zdarza się właśnie na wakacjach, dlatego zawsze uzbrajam się w domową apteczkę. Nie wiem dlaczego, ale zawsze podczas głównych wakacji ktoś przez nieuwagę coś nabroi lub zachoruje. I dlatego naprawdę nie chcę, aby urazy i wirusy zatrzymały nas i zniszczyły wakacje, jeśli tylko się da, oczywiście.
Tym razem przedstawię Wam naszą podróżną apteczkę 😉
Oleje eteryczne są zawsze naszym towarzyszem podczas wycieczek, ponieważ pomagają nam przy wielu dolegliwościach i jeśli użyjemy ich prawidłowo i przy pierwszych objawach choroby, zapobiegamy wielu schorzeniom, które inaczej przerwałyby nam przyjemności.
Moja „ulubiona“ pani ANGINA najchętniej odwiedza mnie nad morzem, ale w ostatnich latach udaje mi się jej skutecznie unikać dzięki olejkowi eterycznemu z drzewa herbacianego i mieszance, którą mam przygotowaną do wsparcia układu odpornościowego (przedstawię ją jesienią). U mojej małej urwisa krytyczne są uszka, dlatego przydaje się nam mieszanka w roll-onie z olejkiem eterycznym z drzewa herbacianego i bazylii i/lub czosnku, który jest przecież najlepszym naturalnym antybiotykiem, dlatego mam go też w kapsułkach, aby pomagał w połączeniu z liposomalną witaminą C.
W przypadku problemów trawiennych świetnie sprawdza się zeolit i mieszanka olejków eterycznych z kminku, mięty pieprzowej, imbiru i anyżu. Zabieram ze sobą poszczególne olejki i mieszam je według potrzeby na bazie frakcjonowanego oleju kokosowego, który dzięki swojej nietłustej strukturze jest świetną bazą dla olejków eterycznych.
Na ukąszenia owadów, zadrapania, uderzenia i podobne nieszczęścia, których niestety nad morzem nie brakuje, a przynajmniej komary nam dokuczają, na wszystkie te problemy jest SoSbalm – świetny balsam, opis znajdziecie na: https://skinfairytale.si/izdelek/sos-balm/.
W przypadku oparzeń słonecznych pomagamy sobie olejkami eterycznymi z mięty pieprzowej, lawendy i kocanki w żelu aloesowym, którego przepis możecie przeczytać tutaj: https://skinfairytale.si/shop/2018/06/30/after-sun-resitelj/.
Mój ukochany bardzo lubi podczas wakacji jeździć na rowerze, a po jeździe przygotowuję mu mieszankę żelu aloesowego z miętą pieprzową, jałowcem i rozmarynem, która działa na mięśnie kojąco i przeciwbólowo.
Na kaszel najlepiej u nas sprawdzają się olejki eteryczne z lawendy, kadzidłowca, cedru i kocanki, ponownie na bazie frakcjonowanego oleju kokosowego. Oprócz smarowania pleców i klatki piersiowej, pijemy też herbatę z liści laurowych, na szczęście mamy ją w ogrodzie przy domku letniskowym. Ma przyjemny smak i jest łatwa w przygotowaniu – potrzebujesz 4 liście laurowe, które wkładasz do 2 dl zimnej wody i gotujesz przez 5 minut, potem pijesz napar przez cały dzień małymi łykami.
Chcę, aby wirusy i bakterie nie przeszkadzały Wam podczas wakacji, a jeśli już, mam nadzieję, że jakaś porada z naszej apteczki pomoże i będziecie mogli jak najszybciej wrócić do swoich ulubionych letnich aktywności, bo jak mówi tekst piosenki zespołu Zmelkow: „Sens życia to leżenie na plaży, z wyłączonymi myślami…“.

Udanych wakacji!
Katarinca
